Usypianie metodą wypłakiwania. Sami się, k…wa, wypłaczcie!

Przeglądam sieć i widzę kilkaset relacji na forach, blogach, mediach społecznościowych z usypiania małego dziecka. I często na pierwszy plan wysuwa się jedno: spora część rodziców pozwala niemowlętom wypłakiwać się w łóżeczku. Do momentu, kiedy wreszcie przestanie. I nie ma zmiłuj.

Znajomi, rodzice dwójki wspaniałych dzieci, też w podobny sposób je usypiali. Przychodził czas, że kładli do łóżeczka, bobas kwilił, czasem płakał. Ale rodzice nie reagowali i pozwalali się dziecku wypłakać. Nie ukrywam, że mi też chodziło po głowie, żeby uzbroić się w cierpliwość, założyć pancerz stalowych nerwów i zostawić Zu płaczącą w swoim pokoju. Nie przewidziałem, że stalowe nerwy w obliczu płaczu maleństwa można o dupę potłuc. A jej oczy zdają się mówić, kiedy mama bierze ją na ręce: Sami się, k…wa, wypłaczcie.

Nie sposób wytrzymać. Podchodzisz więc, przytulasz, próbujesz ululać. Sporo doświadczonych rodziców powie pewnie: robicie to źle. Mówiąc szczerze, mam to w dupie.

Na pytanie o zalety metody cry it out, w skrócie CIO, usłyszałem, że dzieci w szpitalach czy domach dziecka płaczą do pożądanego skutku, czyli zupełnego uciszenia. Jestem w stanie w to uwierzyć, ale dom dziecka to nie jest zwyczajny dom – tam nie ma rodziny, która wesprze i przytuli, są za to wyszkoleni opiekunowie. Jestem również świadomy tego, że niektórzy rodzice przeżywają koszmar w związku z usypianiem malucha i wychowują dziecko wedle swojej woli. Ale gdyby wiedzieli jaki wpływ na niemowlę ma metoda cry it out, to część z nich na pewno zrezygnowałaby z jej stosowania. Pozostała część pewnie by się chwilę zastanowiła.

Zanim więc pojawią się głosy, że dziecko płaczem manipuluje i tylko mięczaki dają się zmanipulować, albo jakie to wspaniałe uczucie móc odłożyć dziecko do łóżeczka i cieszyć się pięknym, cichym wieczorem, to może warto przyjrzeć się temu, co zostało już naukowo potwierdzone.

WYPŁAKIWANIE SIĘ MOŻE WYRZĄDZIĆ SZKODY W MÓZGU DZIECKA

Płacz jest normalnym zachowaniem dziecka. Jeśli ktoś ci mówi, że dziecko płacze, bo chce tobą manipulować – nie wierz w to. Jeśli marudzi, to po prostu któraś z jego potrzeb jest niezaspokojona. Może jest głodne, ma mokro albo potrzebuje bliskości. Naukowo zostało potwierdzone, że długotrwałe pozostawianie dziecka samemu sobie (czytaj: niech się wypłacze) ma negatywny wpływ na mózg. Zmiany w nim zachodzące w przyszłości mogą skutkować lękami, uzależnieniami, atakami paniki. Układ nerwowy nie rozwija się prawidłowo i w wieku późniejszym dzieci mogą kiepsko radzić sobie ze stresem.

WYPŁAKIWANIE SIĘ UPOŚLEDZA ROZWÓJ SPOŁECZNY

Choć nie tylko. Badacze z American Academy of Pediatrics stwierdzili, że upośledzony zostaje także rozwój intelektualny malucha. Dzieci, które brało się na przetrzymanie statystycznie mają niższe IQ o 9 punktów, nie radzą sobie z emocjami i nie usamodzielniają się tak szybko, jak w przypadku rówieśników, na których płacz reagowano.

WYPŁAKIWANIE SIĘ TO MĘCZARNIA DLA DZIECKA

Płacz to prosty ewolucyjny mechanizm. Dziecko płacze wtedy, kiedy jest mu źle i potrzebuje pomocy. Wyobraźcie sobie, że zostawiacie dziecko w lesie. Czuje się porzucone, boi się, a wokół są zagrożenia, którym nie potrafi sprostać. Co się dzieje, kiedy wołanie o pomoc nie przynosi efektu? Dziecko przestaje w obawie przed zwabieniem większego niebezpieczeństwa (na przykład drapieżników), jest wyczerpane, a resztki energii zostawia na koniec. Płacze, ale nikt nie odpowiada, ma więc poczucie braku nadziei. Wyobraźcie sobie teraz, że to wy jesteście na jego miejscu. I co? Fajnie?

WYPŁAKIWANIE SIĘ SZKODZI RELACJI Z RODZICAMI

Jeśli kiedyś zauważysz, że twoje dziecko przestaje ci ufać, to przynajmniej będziesz wiedzieć dlaczego. Nie przyszedłeś, kiedy wołało o pomoc w ciemnym pokoju, więc dlaczego miałoby cię o nią prosić w przypadku rozwiązana zadania z matmy. Będzie jej szukać gdzieś indziej. Albo będzie miało poczucie pozostawienia samemu sobie.

WYPŁAKIWANIE SIĘ SKUTKUJE GŁĘBOKIM SNEM

Ale nie jest to zdrowy sen, ale często rezultat przeżytej i – co gorsza – powtarzanej z wieczora na wieczór traumy. Rodzicom wydaje się wówczas, że metoda skutkuje. Za tym błędnym przekonaniem kryje się jednak fakt fizycznego i psychicznego wyczerpania.

WYPŁAKIWANIE SIĘ TO BRAK SZACUNKU

Dla dziecka i jego potrzeb. Koniec. Kropka.

7 thoughts on “Usypianie metodą wypłakiwania. Sami się, k…wa, wypłaczcie!

  1. Kim jesteś, że z taką pewnością wyrażasz sądy? Dlaczego nie wesprzesz swoich odważnych twierdzeń referencjami do artykułów, oczywiście naukowych z wiarygodnych czasopism i źródeł. Nie twierdzę, że nie masz racji, ale ważne jest, żeby wyraźnie i jednoznacznie było zaznaczone, czy dzielisz się własnymi przemyśleniami, czy wynikami kompleksowych obiektywnych badań.

    1. Szanowna. Jestem kimś, kto jest pewien własnego zdania. Po prostu. Naukowych potwierdzeń nie znalazłem do ostatniego punktu. Reszta jest dość wiarygodnie udokumentowana.

      1. Tato 🙂

        Dziękuję za ten artykuł. Utwierdziłeś mnie w przekonaniu, iż czyniłam jak najbardziej słusznie.
        Do rzeczy.
        Mój syn 12 stycznia skończył 7 lat. Przesypiał całe noce, nie miał problemu z drzemkami za dnia. Powtarzałam wciąż: mogłabym 10 takich maluchów wychować i poradziłabym sobie.
        Zaznaczam, że MIŚ miał kolki przez jakiś czas.
        Obrałam pewna strategię tuż po urodzeniu.
        Po prostu zabierałam go do siebie do snu i byłam blisko.
        Dorosły człowieku, rodzicu, który to czytasz odpowiedz mi:
        Z jakiego min powodu potrzebujesz tej drugiej połówki? Czyż gdy jest blisko Ciebie nie czujesz się bezpiecznie ? Czyż nie czujesz tej błogości gdy Cię tuli, głaszcze po głowie ?
        OJJJJ! Przyjemnie, prawda ? :-).
        No właśnie!!! Nie wyobrażałam sobie by tej małej, cudownej istoty poskąpić po wyrwaniu z mojego bezpiecznego brzucha, przytulania, bliskości, opieki, ciepła mojego ciała.
        Te wszelkie rady typu, „weź gazetę, zamknij pokój i przeczekaj”…..te komentarze: ” Zobaczysz nie da Ci się wys..ć” grzecznie wysłuchałam, poskładałam, ułożyłam głęboko w dupie :D.
        Mój Syn w wieku 5 lat poradził sobie w „0”, w wieku 6 lat, maszerował dzielnie z 7, 8 latkami do „1” klasy i nie mam najmniejszego problemu z zasypianiem, przesypianiem nocy, spaniem samodzielnym.
        I po tylu latach mogę jedynie zapewnić o słuszności tegoż działania.
        Mogę również dać WAM radę: Pamiętajcie, aby sprawić by WSTAWANIE stało się szczególnym rytuałem bowiem ma wpływ również na przespaną noc. Mam okropnie szalone, korpo życie, wieczny niedoczas… jednak choćbym miała spóźnić się na spotkanie ( sorry), ten czas pobudki jest wyjątkowy :-), i nic nie zastąpi widoku uśmiechniętej buźki o 6.30 rano i słów: mamusiu ja nie śpię, tylko drzemię, tuli się baaaaaardzo czule i wtedy to już cały dzień jest piękny, dziecko z radością idzie do szkoły, wraca szczęśliwy.
        Tak nie wiele potrzeba, a tak wiele zmienia <3

  2. Gdybym nie zostawiła córki do wyplakania to moje starsze dziecko umarło by w,wyniku zaniedbania bo nie miałabym go nawet kiedy nakarmić i umyć. Z więzienia bym miała super relacje z dzieckiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *