Sadzasz dziecko w sklepowym wózku, kiedy robisz zakupy? Nigdy tego nie rób!

Sadzasz dziecko w sklepowym wózku, kiedy robisz zakupy? Nigdy tego nie rób!

Wszyscy to chyba znamy… Poniedziałkowe popołudnie, pędzimy z pracy żeby odebrać młode z przedszkola, a jeszcze o sklep trzeba zahaczyć, bo w lodówce pustki. W markecie okazuje się, że cała Polska wpadła na dokładnie taki sam pomysł. Tracimy 10 minut na znalezienie miejsca parkingowego, a kiedy wchodzimy wreszcie do centrum handlowego zalewa nas morze ludzi. Podejmujemy więc jedyną słuszną, jak nam się wydaje decyzję – dziecko do wózka. Niestety jest to zła decyzja i dzisiaj wyjaśnię dlaczego!

Nie dla przerośniętych niemowlaków!

Dziecko które umie chodzić, ma chodzić. Koniec, kropka. No chyba, że złamało nogę. W przeciwnym wypadku nie powinniśmy go absolutnie wyręczać w tak podstawowej czynności. Nawet kosztem własnej wygody, a zapewne wygodniej i szybciej jest nam wsadzić dziecko do wózka. Bo się nie zgubi. Bo nie będzie jęczeć, że chce to i tamto. Tyle, że odcięcie dziecka od takich sytuacji nie rozwiąże problemu, a co najwyżej odroczy. Chyba, ze chcemy wozić w wózku piętnastolatka. Dziecko trzeba uczyć zachowania w miejscach publicznych oraz zasad naszego wychowania. Samodzielności trzeba uczyć od najmłodszych lat – niestety także tego, że życie nie składa się z samych przyjemności. Jeśli chcemy jeść, musimy pójść do sklepu i to kupić. Nawet jeśli trzeba się nachodzić i ponudzić długiej kolejce.

Sklep jak plac zabaw

Wbrew pozorom wyprawa do sklepu może się okazać dla dziecka całkiem interesująca. Pod warunkiem, że nie jest unieruchomione w jednym miejscu (wózku) i skazane na łaskę czy niełaskę rodzica. Dziecko może się okazać nieocenionym pomocnikiem w zakupach! Może się też okazać, że będzie nam w nich raczej przeszkadzać, ale nawet w takim wypadku warto zaangażować malucha. Możemy poprosić go na przykład o pomoc w wybraniu najładniejszych owoców, nauczyć go nazw tych nieznanych, a nawet zapytać czego ono samo chciałoby spróbować. Dziecko poczuje się ważne i docenione, a wybrane samodzielnie produkty na pewno będą mu bardziej smakować. Ciekawym rozwiązaniem jest ustalanie dla dziecka niewielkiego budżetu (na przykład 5 złotych) na każde zakupy, którym może samodzielnie zarządzać. Może za tą kwotę kupić wszystko czego chce, ale nie może jej w żadnym razie przekroczyć. W ten sposób unikniemy krzyków i protestów za każdym razem kiedy mijamy dział ze słodyczami – maluch sam decyduje o swoich wydatkach.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *