Córka. Dlaczego tak?

Kiedy już otrząsnąłem się z myśli, że przyjdzie mi wychowywać księżniczkę, kolejną reakcją była kaskada przemyśleń na temat tego, co córka może zmienić w życiu dorosłego faceta. I chyba zmieni sporo albo… wszystko. Na plus.

Być może nie potraktowaliście na serio badań które przytoczyłem w innym poście, ale wydaje się, że nie ma w nich nic, co nie byłoby prawdą. Mam tu na myśli fakt iż rodzice, którzy wychowali córki żyją dłużej. Dlaczego tak się dzieje? Prawdopodobnie dlatego, że to córki mają większe tendencje do opieki nad rodzicami. Staruszkowie są więc zdrowsi – zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. A to tylko numer jeden z wielu zalet posiadania córki.

Numer dwa. Faceci z córkami to w ponoć niezły afrodyzjak. Wzrok młodych mam na placu zabaw lub podczas wizyty u pediatry może być niezapomniany, a wręcz bezcenny. Każdy facet lubi, kiedy kobieta (obca wskazana) podsyca jego próżność swoim zainteresowaniem. Bez względu na to, czy masz brzuszek, jesteś nieogolony czy założyłeś wymiętą koszulę, na starcie otrzymujesz odznakę „sexy taty”.

Numer trzy. Córeczka tatusia. Brzmi znacznie lepiej niż synuś mamusi. Pewne jest jedno: będzie oczkiem w głowie. Takie mam wyobrażenie, co do swojego własnego ojcostwa. W dużej mierze to właśnie od ojców zależy to, jak będzie się kształtował charakter dziewczynki. W końcu to najważniejszy facet w jej życiu. I w dodatku taki, z którego zdaniem zawsze będzie się liczyć. To zobowiązuje. I oznacza, że nigdy nie braknie nam tematów do rozmów, a w szczególności zapewne do…

…kłótni. Numer cztery. Konflikty będą nieuniknione. Wiele razy obserwowałem moment pogodzenia się po kłótni ojca i córki. I wiem jedno: proces ten w przypadku matek jest zupełnie inny. Ten pierwszy przesycony jest emocjami, których jeszcze nie rozumiem, ale wiem, że są to emocje wyjątkowe.

Numer pięć. Kiedy widziałem całokształt reakcji własnego teścia w momencie, kiedy przekazywał mi rękę swojej córki, byłem pełen podziwu dla dumy tego faceta łamanej przez wzruszenie. To najpiękniejszy okres w życiu ojca, choć trudny, bo córeczkę oddaje w ręce obcego faceta. Faceta, w kontekście którego myślał pewnie ”wtf?”.

Numer sześć. Obcy facet, który smali cholewy do córki, to – w kolizyjnym odniesieniu do ojca – trochę tak jak relacja król-poddany, przewodnik-dziecko we mgle. Przynajmniej na początku. Chodź, chłopcze – myślisz nie bez ironii – pokażę ci, co to jest życie, jak umyć auto wrzucając piątkę do dystrybutora, jaka jest przewaga benzyny nad dieslem, dlaczego Cyfrowy Polsat jest lepszy od n-ki, a Biedronka od Lidla. To musi być genialne uczucie – wiedzieć wszystko najlepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *