rodzice

8 przekonań rodziców, które wkurzają mnie najbardziej

…i powodują, że krew zaczyna burzyć się w żyłach. Rodzice, strzeżcie się…

1. Przekonanie, że moje dzieci są najwspanialsze, najpiękniejsze, najmądrzejsze i najlepsze we wszystkim. Reszta to najpewniej jakieś ewolucyjne wypadki. Wiadomo, że moje dziecko jest najukochańsze. Ale dla mnie i tylko dla mnie. Umiejętność powiedzenia samemu sobie: nie mam wam za złe, że moje dziecko was denerwuje, to w mojej opinii przejaw dojrzałości i trzeźwości umysłu. A moje przesypia już całą noc. A moje już czyta gazetę. A moje jest takie rozwinięte. A moje już raczkuje, chodzi, sika do nocnika… Ot, wyścig szczurów od najmłodszych lat. Krew zalewa.

2. Przekonanie, że należy mi się. Pół biedy, gdybyśmy potrafili ze sobą rozmawiać. Ale nie potrafimy. Każdy jest sobkiem, woli ryć się w kolejce wózkiem, skrobać pięty i delikatnie, niby mimowolnie, atakować pośladki niż uprzejmie poprosić: mam tu dziecko, czy mógłby pan mnie przepuścić? Korona z głowy nie spadnie. A ja nie mam obowiązku mieć oczu z tyłu głowy.

3. Przekonanie, że skoro mam dzieci to jestem zajebisty i wiem wszystko. I że chętnie podzielę się tą wiedzą, a właściwie to cię poduczę, bo ty, młody tata, o dzieciach nie wiesz nic i pewnie nie bardzo wiesz jak się odnaleźć, a w szczególności – nie wiesz jak wychowywać. Otóż nie wiem, ale się uczę i mam nadzieję, że całkiem nieźle mi idzie.

4. Przekonanie, że mojemu dziecko wszystko wolno, więc wolno więcej również mnie. To znaczy: jeśli uślini wszystkie zabawki w sklepie, to ja mogę odłożyć je na miejsce, jeśli spodoba się mu jakaś rzecz w obcym mieszkaniu, to ja mogę ją mu dać do zabawy bez pytania, jeśli będzie miało ochotę zrobić kupę, to zrobi ją na podłodze, a wy sobie posprzątacie, bo w końcu macie tyle czasu…

5. Przekonanie, że mogę wydzierać się na dziecko w miejscu publicznym. To wcale nie świadczy o dziecku, tylko o mnie. I to wcale nie najlepiej.

6. Przekonanie, że jestem najbardziej zmęczonym człowiekiem na świecie. Otóż nie, nie jestem. Nie pracuję w kopalni, nie tyram po 16 godzin, nie mam na głowie szefa, który przejawia cechy psychopaty. Jakby nie było, inni mogą mieć gorzej, a zmęczenie można przynajmniej w części pokonać, jeśli wypracowało się odpowiednią organizację.

7. Przekonanie, że każdą kupą, każdym siusiu, rozmemłanym obiadkiem i umazaną buzią mogę pochwalić się szerszemu gronu wątpliwych bliskich przyjaciół na Facebooku, szczególnie jeśli mam ich trzystu. Prawdopodobnie nikogo to nie interesuje oprócz kilku osób, wśród których jest rodzeństwo, rodzice i dziadkowie. A niebezpieczeństw dzielenia się wszystkim w internecie jest sporo.

8. Przekonanie, że nikt nie może krytykować moich metod wychowawczych. Bo w końcu kto tu jest najlepszym rodzicem? No kto? Tymczasem moglibyśmy się sporo nauczyć, gdybyśmy umieli ze sobą nie tylko rozmawiać, ale także słuchać konstruktywnych uwag.

2 thoughts on “8 przekonań rodziców, które wkurzają mnie najbardziej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *